Przez dłuższy czas nie pisałam. Wiadomo cały tydzień szkoła,szkoła,szkoła...
Akcja 'znaczek' już działa.Wszystko załatwione;)Pozostało tylko czekać na znaczki pocztowe. A tych zabraknąć nie powinno gdyż jest duże zainteresowanie.Wstępnie obliczyłam,że jeżeli każdy uczeń przyniesie po 2 znaczki to będzie ich ponad 600! A wiem,że są osoby,które mają na celu coś więcej!
Przez ostatnie dni zastanawiałam się nad wszystkim i nad niczym.Wszyscy gdzieś pędzimy,czegoś szukamy...A szczęście jest blisko nas. Tylko dlaczego tak trudno je zauważyć? To wcale nie jest trudne.Jakiś mały gest,zwykła koleżeńska pomoc i już robi się lepiej na sercu.14 lutego Dzień Zakochanych -czyli przysłowiowe WALENTYNKI. Nie zrażajmy się tym,że to dzień tylko dla zakochanych bo to wcale nie jest prawdą. Każdy może w tym dniu okazać trochę więcej czułości i uprzejmości. Nie ważne czy będzie to koleżanka z klasy, czy sąsiadka z mieszkania obok;D
Już teraz życzę Wam całuśnych i czułych Walentynek.14 luty to dla mnie stresujący dzień. Albowiem prowadzę z kolegą audycję poświęconą temu szczególnemu dniu.Trzymajcie kciuki aby się udało!Jak będę w stanie to odezwę się w Tłusty Czwartek. Ważne aby się nie przejeść;)))!
POZDRAWIAM!;*
niedziela, 12 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
Znaczki.
Pomysł na blogu Maćka jest genialny! Już dziś porozmawiałam z panią dyrektor jako przewodnicząca szkoły i zgodziła się!;)) Akcja jest naprawdę świetna.Znaczek to tylko 1,55 a dla chorych dzieci to szansa na dofinansowanie leczenia. Wiem jak wiele siły,pieniędzy czy silnej woli potrzeba aby pomagać innym.Kiedyś próbowałam wolontariatu.I powiem wam,że były to niezapomniane chwile.Obecnie nie jestem wolontariuszką bo nie ma okazji ani szansy... Ale czytając wpis Maćka od razu postanowiłam działać i.... jest odpowiedź na TAK.Na razie czekam na dopracowanie wszystkich szczegółów przez Maćka i Emi,ale od poniedziałku ruszamy pełną parą.I nie ważne ile uzbieramy znaczków czy będzie ich 5,20 czy 300 ważne aby w każdy sposób pomóc!
Zachęcam abyście działali w swoich szkołach!
Dla zainteresowanych link:http://maciejmusial-oficjalnyblog.blogspot.com/
Wszystko powinno być wyjaśnione + nowe newsy;))
Zachęcam abyście działali w swoich szkołach!
Dla zainteresowanych link:http://maciejmusial-oficjalnyblog.blogspot.com/
Wszystko powinno być wyjaśnione + nowe newsy;))
Trzymajcie się ciepło ludziki;D!
sobota, 4 lutego 2012
Mały gest a cieszy.
Po ciężko spędzonym tygodniu (mam tu na myśli drastyczne pobudki o 6:00) 2 dni zasłużonego odpoczynku.O jak miło!Postanowiłam dziś odespać co nie co ,ale z marnym skutkiem. Budząc się nie wierzę własnym oczom...Zegar wskazuje 7:50.Co jest do cholery? A teraz taka mała dygresja.Ostatnio zauważyłam,że im później pójdziemy spać,tym szybciej wstajemy.I owszem w tym przypadku wszystko się zgadza.Wczoraj nie zabalowałam zbytnio z 'romantycznym' kinem,ale idąc spać ,chcąc czy nie chcąc spoglądnęłam na godzinę i była to powiedzmy 1:25? Więc,jaki normalnie funkcjonujący człowiek wstaje o tak wczesnej porze mimo później pory pójścia do łóżka? A no taka sobie Karolina( w końcu wyjawiam swoje imię). Nonsens ale cóż... Teraz po krótkim opisie sytuacji,pora na zawarty w tytule gest.Często macie tak,że mimo przebywania z osobą 12 godzin na dobę nagle ,zobaczycie ją w drzwiach to mordeczka wam się cieszy?Moja zdecydowanie TAK! A to za sprawą przecudownej przyjaciółki,która wpadła na MAŁE pogaduchy. Smak ciasta jakie przyniosła:bezcenne! To nic,że z cukierni.Liczył się gest,a na słodkie co nieco miałam ochotę od rana. Kremówki palce lizać! Poza tym to zauważyłam,że sprawy sercowe moich najbliższych bardzo często mnie irytują.Może to za sprawą tego,że mam mały wstręt do chłopców? Dziewczyny pomyślą,że jestem wariatką,ale nie bójcie się mam gorszą koleżankę.Totalna feministka.Za nic w świecie,nie podważycie jej idealnych teorii na temat płci przeciwnej. I liczę,że taki dni jak dziś będzie więcej.Bo tyle uśmiechu co dziś dostarczyłaś mi , swoimi przekomicznymi sytuacjami z facetami nie dostarczył mi w najbliższym czasie nikt,poza moim pieskiem.Dziękuję;)
PS:Pytanie do dziewczyn,czy to,że nie jesteście\jesteście w związku ma jakiś przekład na waszą naukę czy zachowanie? Piszcie.Wtedy uda nam się wspólnie utrzeć nosa koleżance i jej nieco wygórowanym zasadom.;)
PS:Pytanie do dziewczyn,czy to,że nie jesteście\jesteście w związku ma jakiś przekład na waszą naukę czy zachowanie? Piszcie.Wtedy uda nam się wspólnie utrzeć nosa koleżance i jej nieco wygórowanym zasadom.;)
czwartek, 2 lutego 2012
Mroźny dzień.
Zależy jak i kto ale ja mieszkam praktycznie na wsi-do aglomeracji mam 20 km.;) Do szkoły dojeżdżam autobusem. Dobrze,że wynaleziono transport miejski ,bo rodzice czasem podwiozą do miasta a czasem nie.
Dziś pobudka dość drastyczna...Budzik dzwoni.Wskazuje 6:00. O 6:45 mam autobus.Jak zwykle wszystko w biegu.Zapomniałam spakować plecak ,więc wszystko na łeb na szyję i heja! Nie ma to tamto.Mama już dawno w pracy tylko tato krzyczy z kuchni: -szybciej bo autobus ci ucieknie! W pośpiechu zakładam buty i kurtkę.Termometr wskazuje -20 stopni.Łapczywie łapię kanapkę i pędzę co tchu na przystanek. Na miejscu ubieram czapkę,szalik oraz rękawiczki. Jest 6:50 a autobusu ani śladu...Nudząc się wyciągam mp4 i wystukuję butem rytm piosenki.Jest!Przyjechał! 7:00 wsiadam przemarznięta do środka.Przyznam,że zdarza mi się czasami jeździć autobusem,ale dziś wyjątkowo zbyt mało ludzi.Czyżby przestraszyli się panującego na zewnątrz mrozu? Szydło wychodzi z worka bo już w okolicach dworca wsiada tabun osób.Jedni klną bo zimno,inni narzekają na kierowcę,że się spóźnił.O 7:55 jestem w szkole.Udało się dotarłam... I nie wyobrażam sobie,że musiałabym ciągle jeździć do szkoły autobusem.Owszem obok przystanku są miejsca gdzie można się ogrzać ale to nie to samo co cieplutkie,podgrzewane miejsce w samochodzie. A u was jak z mrozem?Daliście radę?Ja osobiście leczę cały dzisiejszy ziąb herbatką w ulubione kotki ,oczywiście przy kominku.Przygotowuję się na kartkówkę z języka niemieckiego.Rekcjo witaj! A wy trzymajcie się i nie dajcie pokonać złym warunkom atmosferycznym;)))
Dziś pobudka dość drastyczna...Budzik dzwoni.Wskazuje 6:00. O 6:45 mam autobus.Jak zwykle wszystko w biegu.Zapomniałam spakować plecak ,więc wszystko na łeb na szyję i heja! Nie ma to tamto.Mama już dawno w pracy tylko tato krzyczy z kuchni: -szybciej bo autobus ci ucieknie! W pośpiechu zakładam buty i kurtkę.Termometr wskazuje -20 stopni.Łapczywie łapię kanapkę i pędzę co tchu na przystanek. Na miejscu ubieram czapkę,szalik oraz rękawiczki. Jest 6:50 a autobusu ani śladu...Nudząc się wyciągam mp4 i wystukuję butem rytm piosenki.Jest!Przyjechał! 7:00 wsiadam przemarznięta do środka.Przyznam,że zdarza mi się czasami jeździć autobusem,ale dziś wyjątkowo zbyt mało ludzi.Czyżby przestraszyli się panującego na zewnątrz mrozu? Szydło wychodzi z worka bo już w okolicach dworca wsiada tabun osób.Jedni klną bo zimno,inni narzekają na kierowcę,że się spóźnił.O 7:55 jestem w szkole.Udało się dotarłam... I nie wyobrażam sobie,że musiałabym ciągle jeździć do szkoły autobusem.Owszem obok przystanku są miejsca gdzie można się ogrzać ale to nie to samo co cieplutkie,podgrzewane miejsce w samochodzie. A u was jak z mrozem?Daliście radę?Ja osobiście leczę cały dzisiejszy ziąb herbatką w ulubione kotki ,oczywiście przy kominku.Przygotowuję się na kartkówkę z języka niemieckiego.Rekcjo witaj! A wy trzymajcie się i nie dajcie pokonać złym warunkom atmosferycznym;)))
środa, 1 lutego 2012
Mordownia.
Dosłownie jak w tytule.Powrót do szkoły raczej marny. Powitanie;) 1 lekcja sprawdzian z języka angielskiego.Poszło dobrze...Tak myślę! I pomału, pomału wpadam w trans życia zwykłego,szarego ucznia.Lekcja,dzwonek,dzwonek,lekcja...I tak w koło Macieju.Dobrze,że szkoła dba o jakiś relaks.Basen obowiązkowo;)) Plum! I już czuję się w swoim świecie.Tam mogę być wszystkim kim chcę być w danej chwili.Żabką,delfinem,syrenką.Do wyboru do koloru. Niby zwykła woda,a wycisza i uspokaja.Pełne 3 godziny pływania coś co kocham i cenię! Ot co! Potem szybki krok i znów przyjemność.Zajęcia z gry na gitarze. Fis,dis,gis .Palce same ustawiają się na gryfie i płynie spokojna,relaksująca muzyka.Następnie korepetycje z matematyki.Funkcje,funkcje,funkcje. Powrót do domu.Uf. Można odpocząć...
czwartek, 26 stycznia 2012
Miłość.
Dzisiaj postanowiłam poruszyć temat miłości. Zgadzam się,że to nie łatwy temat i potrzebuje wielu doświadczeń czy chociażby poważniejszego myślenia. Termin 'miłość' dla wielu z nas do niedawno był rodzajem jakiegoś tabu.Ale gdy dorośliśmy i zaczynaliśmy rozumieć otaczający nas świat wszystko po malutku się zmieniało. Oglądając jakiś film a w nim moment romantycznego pocałunku,często chichotaliśmy;)
Tak to już bywało coś wstydliwego... Rodzice często tłumaczyli,że ludzie,którzy się kochają często tak robią by okazać sobie uczucia.My owszem rozumieliśmy,ale nie do końca było to dla nas jasne. Ja osobiście słowo miłość rozumiem miej więcej tak:jest to uczucie w 100% pozytywne,jak najbardziej prawdziwe.Jest to pożądanie,pragnienie,troszczenie się nawzajem o siebie,pełne spełnienie,dogadzanie komuś,więź,bliskość,czułość,szczerość,zaufanie,stabilizacja oraz wiele,wiele innych. Wiadomo,że to uczucie wcale nie jest często usłane różami,jak wmawiają nam twórcy filmów,seriali czy autorzy książek. Na całym świecie wiele osób szuka miłości. Osobiście gdybym miała się zakochać to nie byłby to okres teraźniejszy.Teraz nie ma czasu...Tak,tak liczy się nauka,stopnie.Ale nie wyobrażam sobie jak zmieniłoby się moje życie o 360 stopni gdyby strzała amora trafiła mnie powiedzmy.... jutro?Bo tak naprawdę to nikt z nas nie wie jak,gdzie i kiedy może się to zdarzyć.Po prostu spadnie jak grom z jasnego nieba i uderzy prosto w nasze serce.Tym,którzy już naprawdę dorośli i są w związkach i ci,którzy aktualnie poszukują swojej drugiej połówki i pierwszego zakochania życzę powodzenia i wytrwałości! Pielęgnujcie to co otrzymaliście;)))
wtorek, 24 stycznia 2012
Sabat i czarownice czyli nic z czegoś;)
Jak obiecałam tak i uczynię,czyli przedstawię Wam,krótką relację z 'sabatu';)
Ogólnie to nic takiego w planach nie miałam.No ale cóż, nasza Rudowłosa wczoraj miała urodziny! Jak przykro...Kolejny 16 roczek stuknął naszej wiedźmie.Jak na razie urosły jej tylko : 4 kurzajki i włosy powolutku owijają się szarą pajęczynką.Równo o 14:40 odpaliłyśmy swoje miotły i postanowiłyśmy zrobić nalot na chatkę rudej piękności.Wiedźma jak to wiedźma o całym planie dawno wiedziała.
No tak całe jej czary;D Ale tak na poważnie. Dzięki grupie dziewczyn z mega porcją tryskającego humoru ,nawet najgorszy gbur zaczyna się uśmiechać.Jak się domyślacie podobnie było ze mną. Nie miałam ochoty na nic poza tym ,aby wybrać się do empiku po książkę Kinga oraz coś słodkiego.Solenizantka kocha książki ,więc jak małemu dziecku daje się zabawkę ja dałam książkę.Radości było co nie miara. W pakiecie od reszty straszydeł otrzymała sztylet,komplet kubków z niebanalnymi rysunkami oraz napisami + 4 super,niezawodne łyżeczki i kilka innych rupieci. Tak,tak...Eliksir z porośniętych mchem procentów znalazł się bo i jakby inaczej. 5 lampek i wszystkim humory od razu się poprawiają.. Były świece,harce,pogadanki. Cóż klimat przedni ale,ale... o 21:00 pora wracać ( wybryk natury; mamcik i inne takie). Miny nie tęgie no bo jak już tak szybko? Cóż potem było tylko lepiej. I naszej przecudownej Rudowłosej Matce Chrzestnej lat 500 i żyj wiecznie!;)))
Ogólnie to nic takiego w planach nie miałam.No ale cóż, nasza Rudowłosa wczoraj miała urodziny! Jak przykro...Kolejny 16 roczek stuknął naszej wiedźmie.Jak na razie urosły jej tylko : 4 kurzajki i włosy powolutku owijają się szarą pajęczynką.Równo o 14:40 odpaliłyśmy swoje miotły i postanowiłyśmy zrobić nalot na chatkę rudej piękności.Wiedźma jak to wiedźma o całym planie dawno wiedziała.
No tak całe jej czary;D Ale tak na poważnie. Dzięki grupie dziewczyn z mega porcją tryskającego humoru ,nawet najgorszy gbur zaczyna się uśmiechać.Jak się domyślacie podobnie było ze mną. Nie miałam ochoty na nic poza tym ,aby wybrać się do empiku po książkę Kinga oraz coś słodkiego.Solenizantka kocha książki ,więc jak małemu dziecku daje się zabawkę ja dałam książkę.Radości było co nie miara. W pakiecie od reszty straszydeł otrzymała sztylet,komplet kubków z niebanalnymi rysunkami oraz napisami + 4 super,niezawodne łyżeczki i kilka innych rupieci. Tak,tak...Eliksir z porośniętych mchem procentów znalazł się bo i jakby inaczej. 5 lampek i wszystkim humory od razu się poprawiają.. Były świece,harce,pogadanki. Cóż klimat przedni ale,ale... o 21:00 pora wracać ( wybryk natury; mamcik i inne takie). Miny nie tęgie no bo jak już tak szybko? Cóż potem było tylko lepiej. I naszej przecudownej Rudowłosej Matce Chrzestnej lat 500 i żyj wiecznie!;)))
niedziela, 22 stycznia 2012
Wszystko inaczej.
Ferie zapowiadały się całkiem fajnie, i takie są gdyby nie ta cholerna pogoda za oknem!Zamiast śniegu deszcz,wiatr,wielkie kałuże...I tak wyglądają ferie zimowe?Nie,nie stanowczo nie. Jutro wybieram się powiedzmy na mały 'sabat'. Może to coś da? Na pewno zrobi się ciekawiej. Oczywiście nie wiem, co po tych moich powalonych koleżankach można się spodziewać ale jedno jest pewne nuda nam nie grozi;)))
Dzisiaj troszeczkę się "pouczyłam"... Tak,myślicie WARIATKA! Ferie a ona spędza czas nad książkami z geografii. No ale cóż,to zasługa naszej kochanej pani profesor. Wielka filozofia:"Jeden sprawdzian a trzy oceny" Chore... I właśnie,żeby teraz nie zawalić II półrocza czas na jakieś 5.Oczywiście czary-mary i w jednym paluszku mam wszystkie rzeki,jeziora i kanały z mapy geograficznej Polski. Nasi belfrowie wiedzą co i jak zrobić ,by na feriach się dzieciątku bożemu nie nudziło! Oj wiedzą.. I chwała im za to! Ale za co? Za to,że ogromnie zadają? Oczywiście panna od języka angielskiego nie pogardziła powitalnym sprawdzianem 30 styczna;)))Welcome to school. Żenada..Wybaczcie dzisiejszy humor ale wszystko dobija;\
Jutro o 99,99% będzie lepiej!Trzymajcie się ludki! We wtorek: "Krótka (naprawdę) relacja ze zlotu czarownic!"
Dzisiaj troszeczkę się "pouczyłam"... Tak,myślicie WARIATKA! Ferie a ona spędza czas nad książkami z geografii. No ale cóż,to zasługa naszej kochanej pani profesor. Wielka filozofia:"Jeden sprawdzian a trzy oceny" Chore... I właśnie,żeby teraz nie zawalić II półrocza czas na jakieś 5.Oczywiście czary-mary i w jednym paluszku mam wszystkie rzeki,jeziora i kanały z mapy geograficznej Polski. Nasi belfrowie wiedzą co i jak zrobić ,by na feriach się dzieciątku bożemu nie nudziło! Oj wiedzą.. I chwała im za to! Ale za co? Za to,że ogromnie zadają? Oczywiście panna od języka angielskiego nie pogardziła powitalnym sprawdzianem 30 styczna;)))Welcome to school. Żenada..Wybaczcie dzisiejszy humor ale wszystko dobija;\
Jutro o 99,99% będzie lepiej!Trzymajcie się ludki! We wtorek: "Krótka (naprawdę) relacja ze zlotu czarownic!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)